Przytoczę – „Dziś wystarczy konto na TikToku, iPhone, wynajęte Porsche i kilka filmów o tym, jak „skalować biznes”.
I nagle dziewiętnastoletni chłopak tłumaczy właścicielowi firmy budującej biznes od dwudziestu lat, jak prowadzić marketing.” Da fuk?
Patrzę ciagle na tę grafikę ze słoniem skaczącym do wanny i myślę sobie jedno.
A gdzie w tym wszystkim jest fun?
Serio.
Bo kiedyś marketing był trochę szalony. Jak ja i Karo + nasza ekipa.
Trochę odważny.
Trochę bezczelny.
Trochę kreatywny.
Był pomysł.
Była historia.
Było coś, co powodowało, że ludzie mówili: „kurde, to jest dobre po skurczybyku”.
Dziś marketing coraz częściej wygląda jak konferencja TED o marketingu.
Mnóstwo mówienia o marketingu.
Mnóstwo wideo o marketingu.
Mnóstwo porad o marketingu.
A samego marketingu coraz mniej.
Jeszcze kilka lat temu wszystko było dość proste. Nie łatwe. Proste.
Był strateg.
Był specjalista od SEO.
Był człowiek od performance.
Był grafik, który naprawdę projektował.
Był programista front-end.
Był backendowiec.
Był ktoś od koncepcji.
Był ktoś od storytellingu.
Był ktoś od budowania marki.
Każdy miał swoją rolę.
Każdy wiedział, ile kosztuje doświadczenie.
Każdy wiedział, ile kosztują testy.
Każdy wiedział, ile kosztują błędy.
Bo marketing to była robota.
Robota nad marką.
Robota nad komunikacją.
Robota nad sprzedażą.
A dziś?
Dziś wystarczy konto na TikToku, iPhone, wynajęte Porsche i kilka filmów o tym, jak „skalować biznes”.
I nagle dziewiętnastoletni chłopak tłumaczy właścicielowi firmy budującej biznes od dwudziestu lat, jak prowadzić marketing!!!! No masakroza nie będę ukrywał.
Bez zespołu.
Bez klientów.
Bez projektów.
Bez odpowiedzialności.
Marketing zamienił się w content o marketingu.
Ludzie, którzy nigdy nie prowadzili realnych kampanii, uczą innych jak je prowadzić.
Ludzie, którzy nigdy nie budowali marki od zera, sprzedają kursy o budowaniu marek.
Ludzie, którzy nigdy nie zarządzali dużymi budżetami reklamowymi, mówią o skalowaniu biznesu.
I w tym wszystkim zgubiliśmy coś bardzo ważnego.
Frajdę.
Bo marketing powinien być też zabawą.
Eksperymentem.
Pomysłem.
Odwagą.
Słoń skaczący do wanny z pianą jest dokładnie tym, czym marketing kiedyś był.
Zaskoczeniem.
Obrazem, którego się nie spodziewasz.
Momentem, który powoduje, że się zatrzymujesz.
A dziś?
Dziś coraz więcej komunikacji wygląda jak slajd z prezentacji sprzedażowej.
Albo jak poradnik.
Albo jak kolejny film o tym, jak robić marketing.
W Lab360 robimy marketing od ponad dwunastu lat, inaczej – naparzamy od 12 lat codziennie dla was.
Nie od momentu, kiedy marketing stał się modny na TikToku.
Przez ten czas przeszło przez nasze ręce około trzydziestu sześciu milionów złotych w budżetach marketingowych. Pieniądzach naszych klientów. Pieniądzach, które trzeba było wydać mądrze, bo za nimi zawsze stała sprzedaż, reputacja i realne firmy.
Pracowaliśmy przy projektach dla marek takich jak MSI w Chinach, Black Red White, czy jeden z ostatnich zakończonych w grudniu – Cavatina Holding na kilka milionów, Asus czy PKO Leasing.
Realizowaliśmy działania dla marek motoryzacyjnych jak Audi, Mercedes, Kia czy Mazda. Budujemy brandingi nowych marek, które dopiero wchodzą na rynek. Tworzymy strategie, które mają działać latami, a nie tylko przez jeden viral.
I wiesz co jest najciekawsze?
Większość tej pracy nie wygląda spektakularnie na TikToku.
To są spotkania.
To są analizy.
To są poprawki.
To są tygodnie rozmów z klientami.
To są dziesiątki testów kampanii.
To jest prawdziwa robota.
AI jest świetnym narzędziem. Korzystamy z niego codziennie.
Ale AI nie zastąpi doświadczenia.
Nie zastąpi wyczucia stylu.
Nie zastąpi zrozumienia ludzi.
Nie zastąpi strategii.
I na pewno nie zastąpi dobrej idei.
Dlatego my w Lab360 staramy się działać trochę inaczej.
Budujemy strategie.
Projektujemy marki.
Tworzymy kampanie, które mają sens.
I przede wszystkim staramy się, żeby marketing znów miał w sobie trochę funu.
Bo jeśli marketing przestaje być ciekawy, odważny i zaskakujący…
to przestaje być marketingiem.
Jeśli potrzebujesz marketingu, który wygląda dobrze tylko na TikToku, w internecie znajdziesz tysiące ludzi, którzy zrobią to za kilka tysięcy złotych.
Jeśli potrzebujesz marketingu, który naprawdę działa i jeszcze potrafi sprawić, że ludzie się zatrzymają…
Zapraszamy do nas.
W Lab360 wciąż wierzymy, że marketing powinien mieć trzy rzeczy.
Strategię.
Doświadczenie.
I trochę szaleństwa.
Bo bez tego zostaje tylko gadanie o marketingu.