Twój klient zobaczy jeden baner. Co z niego zrozumie?
„Potrzebujemy kampanii”. Od tego często zaczyna się rozmowa. Po chwili pada pytanie, od którego robi się ciekawiej. Co klient ma zobaczyć w Twojej ofercie, czego do tej pory nie widział?
Spójrz na dwie nasze kreacje z rynku nieruchomości. W jednej, dla Osiedla Silesia 2.0, mówimy o dziewięciu minutach do przedszkola. W drugiej, dla Wravia w Czernicy, pokazujemy ostatni wolny dom i jego cenę.
Pierwsza pozwala wyobrazić sobie zwykły wtorek. Ile czasu zajmie odprowadzenie dziecka? Czy po drodze da się zrobić zakupy? Druga daje konkretną odpowiedź osobie, która już rozgląda się za domem i chce wiedzieć, czy ta oferta mieści się w budżecie.
Obie są banerami. Każda przydaje się w innej rozmowie z klientem. I właśnie tę rozmowę projektujemy w naszej agencji wraz z naszymi spółkami z konsorcjum – Lab360 x SmoothAds x Design Partners.
Karolina, Martyna i ta część projektu, której na banerze nie widać.
Weźmy fotel Galaxy dla Wajnert. Tło lekko się rozmywa, a faktura fotela zostaje ostra. Obok czytasz „Dzisiaj już nic nie musisz”. W jednej grafice jest cały ten moment, kiedy w końcu siadasz po długim dniu.
W kreacjach Moco Home na kobaltowym i pomarańczowym tle robimy zupełnie inny ruch. Wielka typografia wpada pod meble, a sofa i fotel grają ze sobą kontrastem. Z kolei w aranżacji Cloudy można zobaczyć, jak szeroki narożnik wygląda w gotowym wnętrzu i jak układa się wokół stolika. Jedna kreacja pozwala marce pokazać charakter, druga daje klientowi materiał do przymiarki we własnym mieszkaniu.
Na tym polega duża część roboty Karoliny i Martyny. Podejmują decyzje, które w gotowym projekcie wyglądają na oczywiste. Który detal pokazać z bliska? Ile miejsca oddać typografii? Czy wzrok ma najpierw trafić na cenę, czy zatrzymać się na zdjęciu? Piękny projekt cieszy oko. Najbardziej lubimy ten moment, kiedy jego uroda pomaga zrozumieć produkt.
W Good Boy podobne decyzje zaczęły się jeszcze wcześniej, przy budowaniu tożsamości marki. Jej myśl przewodnia brzmi Serious about food. Crazy about dogs. W identyfikacji widać tę drugą połowę. Zaokrąglone litery, ślad łapy i zdjęcia psów, które wyglądają, jakby właśnie zajęły najlepsze miejsce w domu. Pierwsza połowa daje nam temat na dalszy content. Możemy pokazać, jak powstaje posiłek i jak marka podchodzi do potrzeb konkretnego psa. Dzięki temu zdjęcie przyciąga uwagę, a kolejna treść ma już o czym opowiadać.
Co Andromeda zmienia w pracy nad kreacją?
Andromeda działa na początku procesu doboru reklam na Facebooku i Instagramie. Z dużej puli wybiera te, które mogą być istotne dla danej osoby. Dopiero kolejny etap ustala, które reklamy zobaczy odbiorca. W swoich materiałach dla reklamodawców Meta rekomenduje różnicowanie kreacji zarówno pod względem pomysłu i motywacji odbiorcy, jak i formatu.
Dla nas praktyczny wniosek jest taki. Zmiana koloru tła może poprawić czytelność. Przycięcie grafiki do pionu może pomóc jej dobrze wyglądać w Stories. Nowy argument pojawia się wtedy, gdy klient dowiaduje się czegoś innego albo widzi produkt w nowej sytuacji.
Pomyśl o sofie modułowej. Jedną osobę zatrzyma pięknie urządzony salon. Druga będzie chciała zobaczyć, jak przełożyć moduł, żeby zrobić miejsce przy przejściu. Trzecia zapisze sobie karuzelę z wymiarami i wróci do niej wieczorem z miarką. Każda z tych kreacji może opowiadać o tej samej sofie. Każda odpowiada na inną potrzebę.
Dlatego statyczny baner ma u nas konkretne miejsce w zestawie reklam. Potrafi od razu pokazać cenę, nazwę modelu albo cechę, która rozstrzyga wybór. Wideo pozwala pokazać zmianę układu w ruchu. Karuzela daje miejsce na porównanie, a opinia klienta mówi, jak produkt sprawdził się w codziennym życiu. Dobieramy format do tego, co chcemy pokazać, i patrzymy, co ludzie robią dalej. Zapisanie inspiracji, wejście na kartę produktu i zapytanie o ofertę to trzy różne sygnały. Każdy mówi nam coś innego o tym, jak rozwijać kampanię.
Czasem pomysł wychodzi poza ekran.
Przy akcji „Dom za Dom” dla Archicomu punktem wyjścia była sama oferta. Zakup mieszkania w wybranych inwestycjach można było połączyć z voucherem na wakacje. Ten pomysł zmieniał rozmowę o zakupie. Obok nowego adresu pojawiała się konkretna rzecz, którą można było zaplanować z bliskimi. Karolina przełożyła koncept na język wizualny kampanii. Pomysł miał sens także wtedy, gdy ktoś opowiadał o nim własnymi słowami, z dala od banera.
Podobnie myślimy o tym, co dzieje się po kliknięciu. Jeżeli reklama obiecuje, że zobaczysz konkretny dom, strona powinna pokazać Ci ten dom. Z rzutem, szczegółami i drogą do kontaktu, którą da się znaleźć na telefonie. Dla Agrobexu pracowaliśmy zarówno przy kampaniach pozyskujących zapytania, jak i przy budowie nowej strony. To dobry przykład, dlaczego w agencji rozmawiamy o kreacji, treści i web developmencie przy jednym stole. Z perspektywy klienta to jedno doświadczenie. Kliknął, bo coś go zainteresowało. Teraz chce sprawdzić, czy warto zrobić następny krok.
Z tym przychodzisz do Lab360.
Od ponad 13 lat pomagamy markom zobaczyć własną ofertę oczami ludzi, którzy mają z niej skorzystać. Bywa, że najlepszy pomysł leży w pytaniu, które dział sprzedaży słyszy pięć razy w tygodniu. Albo w detalu produktu, który dla zespołu jest oczywisty, a dla klienta może być powodem, żeby wybrać właśnie Was.
Z takich rzeczy budujemy strategie, identyfikacje, content, strony i kampanie. Dla osoby, która dopiero poznaje markę, szukamy powodu, żeby na chwilę się zatrzymała. Dla tej, która już porównuje oferty, przygotowujemy konkrety, które pomagają zdecydować. Obie mogą zacząć od tego samego miejsca. Od jednego banera na telefonie.
Otwórz trzy ostatnie reklamy swojej marki. Ile różnych powodów dają, żeby zainteresować się Twoją ofertą?
Jeśli chcesz spojrzeć na nie z nami, podeślij jedną kreację i powiedz, co najczęściej słyszysz od klientów tuż przed zakupem. To dobry punkt wyjścia do rozmowy. Porozmawiajmy w Lab360.
