Mem – fenomen, ale i przedmiot prawa autorskiego.
Mem a parodia, pastisz i karykatura. Wystarczy jeden obrazek i kilka trafnych słów, aby mieć swój udział w światowym fenomenie, jakim jest internetowy mem. Każdego dnia powstają ich niezliczone ilości. Skąd się bierze ich popularność i czy polskie prawo za tą popularnością nadąża?
Memy stanowią obecnie nieodłączny element internetowej rzeczywistości. Choć eksperci spierają się co do jednoznacznej definicji tego zjawiska, doszukać się w nich można elementów wspólnych z parodią, pastiszem czy karykaturą. Parodie definiujemy jako ośmieszające lub kompromitujące naśladownictwo wybranej osoby, postaci lub zachowań. Przeważnie w zdeformowanej formie. Pastisz z kolei określamy jako odtwarzanie manier oraz cech w żartobliwym stylu. W odróżnieniu od parodii pastisz nie ma na celu krytyki. Pełni on jedynie funkcję satyryczną lub zachwalającą. Natomiast karykatura w decydowany sposób wyolbrzymia atrybuty danej postaci lub wydarzenia. Każdy z tych gatunków jest obecny w memach internetowych, ale nie jest dokładnym odzwierciedleniem zjawiska.
Hmmmm coś czuję, że każdy z nas zachachęcił mema i wrzucił w promo posta co?
Problem może natomiast pojawić się wtedy, gdy spróbujemy dokonać ich prawnej klasyfikacji. W tym temacie wypowiedziała się niedawno Kenya Copyright Board (dalej: KCB), tj. kenijska organizacja rządowa odpowiedzialna za sprawy związane z prawami autorskimi, która w swoim wpisie na Twitterze niejako uświadomiła opinię publiczną w temacie ochrony prawno-autorskiej memów. Łooł, to zabrzmiało groźnie, ale tak jest:)
W jaki sposób Kenijska Rada ds. Praw Autorskich zdefiniowała „mem”? Mem zgodnie z linią KCB jest obrazem, wideo lub tekstem, który wykorzystujemy w mediach społecznościowych, z założenia w celach humorystycznych, ilustrującym jednocześnie pewien tok myślenia/zdanie na dany temat. Rozkładając mem na czynniki pierwsze dochodzimy do wniosku, że jest on tworzony z np. obrazów, które są objęte ochroną prawno-autorską, a co za tym idzie, jak słusznie podnosi KCB, tylko posiadacz praw autorskich do konkretnego utworu, na który bazuje mem, ma prawo do tworzenia dzieł zależnych z użyciem tego utworu. Ewentualnie może to być również osoba, której autor udzielił licencji na korzystanie z konkretnego utworu w dany sposób.
Nawiązując do powyższego, KCB stwierdziła, że tworzenie memów bez upoważnienia, bądź licencji podmiotu, który posiada pełnię praw autorskich do utworu będącego podstawą mema, który wypełnia definicję utworu źródłowego, stanowi naruszenie chociażby prawa do powielania utworu. Oczywiście, memy są ogólnie przyjętą i tolerowaną praktyką przyjętą przez media społecznościowe jako sposób wyrażania opinii na dany temat, często w formie mniej inwazyjnej, niż zwykłe potyczki słowne. Nowopowstała praktyka nie ozacza jednak, iż memy czy ich twórcy występują ponad prawem, co implikuje konieczność wcześniejszego uzyskania licencji czy też upoważnienia twórcy utworu źródłowego.
Czy powyższe oznacza, że nie możemy tworzyć bądź używać memów? Oczywiście że nie, przynajmniej dopóki wykorzystujemy utwór źródłowy do stworzenia mema w celach wyłącznie niezarobkowych. Problem może pojawić się dopiero wtedy, gdy użyjemy czyjegoś utworu w celach komercyjnych, wtedy sam twórca może zainteresować się pobieranymi przez nas korzyściami wynikającymi de facto z pracy, wykonanej wcześniej przy tworzeniu danego utworu, np. graficznego.
We współczesnym świecie pojawia się coraz więcej tzw. „cichych przyzwoleń” na bezprawne praktyki, a tego typu wpisy, chociażby w mediach społecznościowych, pozwalają rzucić światło na to, że należy postępować zgodnie z prawem. Należy pamiętać, że nawet za memem stoi, nierzadko duży, wkład własny innej osoby. Zatem, dziękujemy wam drodzy prawnicy za rujnowanie naszego memowego świata marketingowego:) Ale tak na serio, warto to wiedzieć, przy wykorzystaniu tego typu rozwiązań w kampaniach.
Dobra, udało mi się coś wyciągnąć z internetów, aby pomóc.
Wyjątek nomber łon:)
Po pierwsze, w braku wyraźnego zastrzeżenia przeciwnego, zezwolenie nie jest wymagane, jeśli przedstawiona na zdjęciu osoba otrzymała umówioną zapłatę za pozowanie. Czy to oznacza, że można przerabiać zdjęcia modeli? Oczywiście – nie można, chyba że to sam autor mema uiścił opłatę za pozowanie. Przyjmuje się bowiem, że wyjątek ten dotyczy tylko osób, które za pozowanie zapłaciły.
Wyjątek nomber tu:)
Drugim wyjątkiem jest rozpowszechnianie wizerunku osoby powszechnie znanej, o ile wizerunek wykonano w związku z pełnieniem przez nią funkcji publicznych. W swoim czasie hitem Internetu były memy związane z bardzo „memicznymi” politykami niegdyś i obecnie sprawującymi najwyższy urząd w państwie. Na gruncie prawa autorskiego wszystko wydaje się być w porządku – osoby te są przecież powszechnie znane, a ich wizerunek najczęściej wykonywano w związku z pełnieniem przez nie funkcji publicznych (np. podczas wystąpień publicznych). Nie można jednak zapominać o tym, że prawo cywilne chroni dobra osobiste człowieka, takie jak cześć czy godność. Pełnienie funkcji publicznych przez daną osobę nie usprawiedliwia naruszania jej dóbr osobistych, a twórcy najbardziej obraźliwych memów nie mogliby zasłaniać się w takiej sytuacji przewidzianym przez prawo autorskie wyjątkiem od konieczności uzyskania zgody na rozpowszechnianie wizerunku takiej osoby.
Wyjątek nomber tri:)
Trzecim wyjątkiem od omawianej zasady jest rozpowszechnianie wizerunku osoby stanowiącej jedynie szczegół całości takiej jak zgromadzenie, krajobraz czy publiczna impreza. Również w takiej sytuacji rozpowszechnianie wizerunku nie wymaga uzyskiwania zgody każdej z przedstawionych na zdjęciu osób. Ponieważ jednak najczęściej bohaterem memów są pojedyncze osoby, wyjątek ten nie znajduje szerokiego zastosowania w omawianym kontekście.
Warto więc pamiętać, że jeśli dany utwór potraktujemy jako formę parodii, jego udostępnianie musi wiązać się z podaniem źródła oraz imienia i nazwiska autora wykorzystywanego utworu w memie. Jeśli jednak mem, który zawiera elementy cudzej twórczości i wyraźnie do niej nawiązuje, to mamy do czynienia z utworem zależnym i wymaga uzyskania zgody od autora na korzystanie i rozporządzanie utworem, do którego nawiązujemy. Nie każde dodanie linijki tekstu do zdjęcia automatycznie staje się memem, a często jest naruszeniem praw autorskich.
Pozdrawiam i wrzucam kilka ulubionych memów dla beczki:)




