Czy w dobie kryzysu można polepszać swoje wyniki?
Czy w dobie informacji o szalejącej inflacji można myśleć o tym, żeby zwiększać dochody swojej firmy, a co za tym idzie – pogrubiać portfel swój i swoich pracowników? Można. A nawet trzeba.
Niezależnie od sytuacji, które ostatnio nas dotknęły, pozostajemy w sieci. Nie wylogowaliśmy się z Facebooka podczas pandemii, nie przestaliśmy się komunikować ze znajomymi po wybuchu wojny za naszą wschodnią granicą. Ba, trafiłem nawet na Tik Toki nagrane z frontu. Internet daje nam nieograniczone wręcz możliwości dotarcia do ludzi, dotarcia do klientów. Każdy użytkownik zostawia swoje ślady podczas buszowania po sieci podobne do śladów stóp, które zostawia na piasku podczas oglądania zachodu słońca nad morzem. Różnica jest taka, że ślady zostawione w Internecie dają nam dużo więcej informacji. O jego zainteresowaniach, potrzebach, bolączkach i obawach. Tak poznajemy klienta, którego nie widzieliśmy nigdy na oczy. I wiemy, co możemy mu zaproponować, jak mu pomóc, jak odpowiedzieć na jego potrzeby.
Skąd więc pomysł, żeby przy gorszej sytuacji ekonomicznej rezygnować z rozpoznania swojego klienta? Czemu w okresie słabszych dochodów niektórzy chcą zgadywać, kto może być zainteresowany jego produktami? Nie lepiej zrezygnować ze swoich przyjemności, ograniczyć je, pozostając w kontakcie ze swoim potencjalnym klientem, wyprzedzając tym samym cofającą się konkurencję? Niby logika wskazuje, że warto, jednak nie zmienia to faktu, że podczas rozmów z dyrektorami marketingu, co chwilę słyszę, że „góra” obcięła budżety marketingowe, żebym wrócił do nich, jak tylko sytuacja ekonomiczna się uspokoi. O ile będzie do kogo wracać.
Jeżeli marketing jest ściśle powiązany ze sprzedażą, a sprzedaż z zarobkami, to logicznym jest, że ograniczenie pierwszego ogniwa wpływa na pozostałe. I później pojawia się pytanie – gdzie są te wyniki? A no są. U innych firm. Firm, które rozumieją, że zaciskanie pasa nie zaczyna się od mechanizmów napędzających biznes. Co więc można zrobić w sytuacji podobnej do tej? Dokładnie to samo, co podczas okresu spokojnego – wyróżniać się na tle konkurencji. Dobry produkt się sprzeda. Trzeba tylko poinformować osoby potencjalnie zainteresowane, że Ty ten produkt masz. Wtedy na pytanie „Gdzie są te wyniki?” odpowiedzieć będziesz mógł spokojnym głosem – „U mnie”.
Cezary Kowalczyk.
