Kraj copoeiry, mocnej kawy i największego lasu deszczowego na świecie oraz turbo programistów. Czyli Brazylia i to wszystko okiem Lab360
Przenosimy się do kraju, który jest około 27 razy większy niż Polska. Do kraju kawy, barwnego karnawału, największego lasu deszczowego na świecie oraz optymistycznie nastawionych do życia i pogodnych ludzi. O życiu i pracy w Brazylii – kilka słów od naszej redakcji:) Czyli ja wam to piszę, sam. samotny jak palec, Bartek:)
Zapytaliśmy naszego znajomka jak to wygląda. Jak znalazł prace i jak wygląda tam zwyczajny dzień w pracy? Czy wszyscy, podobnie jak we WRO siedzą w kapcioszkach i śmigają na macbooku, popijając kawę ze starbucksa na nieznanym mi mleczku?
Wojtas pisze: To nie było takie proste, nawet po uzyskaniu wszystkich dokumentów wymaganych przez prawo. Ze względu na to, że jestem programistą, miałem komfort by wysyłać swoje aplikację przez portal Linkedin i inne strony internetowy. Niestety, wskaźnik odrzuceń był naprawdę wysoki. Głównie ze względu na język, ponieważ nikt nie chciał zatrudnić dewelopera bez znajomości portugalskiego. Na moje szczęście, znalazłam amerykańską firmę, wziąłem udział w anglojęzycznej rozmowie kwalifikacyjnej i dostałem pracę.
Typical day in office. Wstaję zazwyczaj około 6, przeglądam prasę branżową i jem śniadanie. O 8:35 wsiadam do autobusu I jadę do pracy. Dojazd zajmuje mi około 20 minut, bo stan, w którym mieszkam jest stosunkowo niewielki. Pracę zaczynam od przeglądu e-maili. Następnie sprawdzam listę tasków I zaczynam działać. Pracuję do 12 i idę na obiad. W Brazylii, gdy rozpoczynasz pracę to otrzymujesz specjalną kartę, na którą nabite są punkty umożliwiające zakup lunchu na cały miesiąc, a to oznacza, że nie musisz go kupować z własnej pensji. Po obiedzie wracam do biurka I kontynuuję pracę do godziny 18. I tak w kółko.
ahha zapomniałbym, mamy to troszkę nierówności w świecie IT.
Zatrudnianie głównie czarnoskórych kobiet do pracy w działach IT brazylijskich organizacji to dopiero początek podróży w kierunku rozwiązania problemu nierówności w sektorze. To tylko pierwszy rozdział serii zmian kulturowych, które są potrzebne w organizacjach, jeśli chcą być naprawdę inkluzywne.
Wiele firm zwraca się z prośbą o specjalistów UX, którzy są znacznie starsi, co pokazuje, jak niedojrzałe są w zakresie różnorodności. Nie zdają sobie sprawy, że osoby czarnoskóre mają raczej inny rodzaj trajektorii i że to korporacje muszą się przyczynić do części potrzeb szkoleniowych, a nie chcieć profesjonalisty, który jest gotowy do startu w biegu od pierwszego dnia. Więc tu musi się sporo zmienić, ale podsumujemy to jednak mega pozytywnie.
A teraz na koniec. Kochany programisto. Bądź wytrwały, bo biurokracja nie ma tu granic. Jeśli znasz portugalski, to jesteś w grze. Z samym angielskim może być trudno. Nie ma jednej złotej rady. Najlepiej przyjechać i przekonać się samemu! To warte każdej złotówki!
Dlaczego o tym piszemy? Bo właśnie realizujemy kampanie employer brandingową (ponoć jesteśmy w tym good as hell) dla znanego softwaare house. A więc Brazil, here we come!!!